Vitamin C mikrodermabrazja – Eco Receptura by Stara Mydlarnia

0
578

Jakiś czas temu pisałam Wam o bardzo fajnym kremie do twarzy który kupiłam w Starej Mydlarni. Pamiętacie? Jeśli nie to zapraszam do zapoznania się z nim. Tego samego dnia pani w sklepie zachwalała mi także mikrodermabrazję  z tej samej serii. Nie kupiłam jej wtedy, bo dosłownie 5 minut wcześniej w sklepie naprzeciwko kupiłam nagietkowy peeling z Banii Agafii. Całą drogę do domu spędziłam na zabawie drobinkami jakie pozostały na mojej dłoni po tym jak ekspedientka chciała mi zaprezentować kosmetyk. Wjeżdżając do garażu zapragnęłam wrócić do Starej Mydlarni…

Wygląd i zapach

Za ok 40 zł otrzymujemy 150 ml buteleczkę białego kosmetyku z witaminą C. Opakowanie zaopatrzone jest z wygodną pompkę, która ułatwia dozowanie. Kosmetyk stosuję już prawie 2 miesiące i jeszcze nic mi się nie zacięło – wszystko jest ok. Buteleczka wykonana jest z przezroczystego plastiku, wiec na bieżąco możemy kontrolować zużycie.

Mikrodermabrazja pachnie bardzo przyjemnie, lekko cytrynowo. Podobnie jak krem, jest to zapach dużo delikatniejszy od znanego chyba wszystkim zapachu maści z witaminą A. Czuć go lekko podczas peelingowania, jednak nie pozostaje na twarzy na dłużej.

Działanie kosmetyku

Kosmetyk zachwycił mnie swoją konsystencją i działaniem. Zaraz po wydobyciu z buteleczki wydawać by się mogło, że otrzymałyśmy delikatny krem. Nic bardziej mylnego. Za złuszczanie naskórka odpowiada tutaj korund. Jego kryształki są maleńkie, dosłownie mikroskopijne. Mniejsze od ziarenek nadmorskiego piaski – na zdjęciu poniżej niewidoczne. Nie oznacza to jednak, że mamy do czynienia jedynie z łaskotaczem. Te drobinki są naprawdę ostre, a wręcz bardzo ostre i jest ich ogrom. Jedna porcja kosmetyku (jedno naciśnięcie pompką) pozwala na solidny masaż całej twarzy. Jeśli dociśniemy kosmetyk delikatnie uzyskamy średnio mocny masaż – taki jaki daje większość peelingów do twarzy. Jeśli jednak dociśniemy nieco mocniej tarcie będzie naprawdę solidne aż twarz się może zaczerwienić. Mimo swojej ostrości peeling nigdy nie zrobił krzywdy mojej suchej i dość wrażliwej cerze. Nie szczypie też oczy i nie ma smaku. Po poprzednim solnym peelingu jest to dla mnie ogromna zaleta. Czasem dostaje się kilka drobinek do ust. Czuć jak chrupią:) Peeling także świetnie nadaje się do dłoni. Zawsze po umyciu nim twarzy masuję resztkami dłonie – stają się miękkie i gładkie. Nie żałuję sobie go, bo termin ważności to raptem 3 miesiące od otwarcia – ciężko zużyć.

Słowem jestem zachwycona działaniem tego kosmetyku. Doskonale wygładza skórę i mimo swojej ostrości robi to w naprawdę delikatny sposób. Jest to wręcz idealny kosmetyk dla posiadaczek suchych skórek – od kiedy stosuję ten peeling zapomniałam czym one są. Coś czuję, że na stałe zagości w mojej kosmetyczce:)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here