Jak znaleźć fajne filmy na wieczór dla niej i dla niego? A może dla całej rodziny?

0
136

Jedną z najpopularniejszych rozrywek, tak bardzo lubianych przez młodzież, zakochanych czy nawet całe rodziny, jest wspólne oglądanie filmów. Nie koniecznie jednak zaraz trzeba iść do kina. Bez większego problemu sami możemy zorganizować dla swoich bliskich chociażby wieczór filmowy. Oczywiście podstawą w tym przypadku jest wybór odpowiedniego filmu. Inny repertuar sprawdzi się dla dorosłych, a inny dla dzieci. Po jakie zatem filmy warto sięgnąć, organizując dla rodziny wspólne oglądanie?

Jaki wybrać film na wieczór dla rodziny?

Wśród wielkich graczy animacji i filmów familijnych, które spokojnie obejrzeć mogą dzieci wraz z rodzicami, główną rolę odgrywają Pixar, Disney, DreamWorks i Illumination. To dzięki nim, zarówno na ekranach kin, jak i poprzez serwisy internetowe możemy obejrzeć takie hity z ostatnich dekad, jak: Auta, Toy Story, serię Minionków i Shreka.

Disney, który ma najdłuższą w tym towarzystwie historię (sięgająca maleńkiego studia z kalifornijskiego Burbank, założonego w 1923 roku), niczym nie odstaje od swych wielkich konkurentów. Dzięki temu zobaczyć możemy, m. in.: odświeżonego Króla Lwa, Lilo i Stitcha, Pioruna czy Mulan. Dodajmy od razu, że w gusta całej, zgromadzonej przed telewizorem rodziny powinna trafić także i inna kategoria, która dzięki Disneyowi powstała w latach 20. XX wieku, a swój rozkwit notuje od lat 60-tych.

W kategorii filmy familijne łatwiej będzie nam znaleźć fajne filmy na wieczór, bowiem ich konstrukcja scenariuszowa i emocjonalna, została ukształtowana tak, by nie nudzili się na nich zarówno najmłodsi członkowie rodziny, jak i nastolatkowie, a nawet rodzice. W tej niszy warto sięgnąć po – wciąż wznawianą – serię Piratów z Karaibów, Opowieści z Narnii, a także Czarownicę lub Alicję w Krainie Czarów. Kilka z tych produkcji to znakomite adaptacje kultowych już teraz i wartościowych, książek dla dzieci i młodzieży, co tylko powinno nas zachęcić do spędzenia z nimi wspólnego wieczoru.

Platformy streamingowe w walce o polskiego widza

Ze względu na zjawisko społecznego „kurczenia się” czasu, coraz częściej dochodzi do przenoszenia konsumpcji kultury do domu, gdzie głównym medium staje się przekaz internetowy. Platformy takie jak Netflix, Amazon Prime, Disney+, HBO Max czy Canal+, oferują widzom produkcje obce – w tym, największych amerykańskich producentów komercyjnych filmów fabularnych – oraz coraz lepsze, produkcje rodzime. Czasy, kiedy Canal+ czy Netflix dopiero zaczynały zabawę w produkcję kinową czy serialową, już dawno odeszły w zapomnienie. Teraz świetne seriale, możemy zobaczyć właśnie tam, tak więc nie zdziwimy się, że wyniki badań rynkowych wskazują, iż młodzi Polacy (zwłaszcza pary) wybierając fajne filmy na wieczór, nierzadko organizują sobie swoiste minimaratony serialowe z serwisami VOD.

Czy stare produkcje kinowe mają jeszcze przyszłość, jako podstawa lekkiej, wieczornej rozrywki?

Odpowiedzmy od razu: jak najbardziej tak! Notowany, od dwóch blisko dekad, postmodernistyczny w swym podłożu, boom na retro-fashion i powroty do stylistyk dekad minionych, zaowocował także ponownym odkryciem „filmów z lat…” lub konkretnych, aktywnych niegdyś reżyserów. Wspomnijmy choćby o wizjonerze, Davidzie Lynchu, który święcił tryumfy, zwłaszcza w latach 90-tych, takimi produkcjami jak: Miasteczko Twin Peaks, Dzikość Serca, Zagubiona Autostrada, a w następnej dekadzie filmami: Inland Empire czy Mullholand Drive.

Lynch tworzy oczywiście nadal, podobnie jak, panowie Coen. Ten braterski tandem producentów, scenarzystów i reżyserów wniósł od późnych lata 80-tych bardzo dużo do artystycznej niszy kina autorskiego. Zauważalne jest także większe zainteresowanie reżyserami francuskiej Nowej Fali, jak legendarny Jean-Luc Godard lub François Truffaut czy Louis Malle. Od razu dodajmy, iż zazwyczaj są to filmy dość trudne w recepcji, wymagające skupienia w odbiorze i pewnej – choćby zdawkowej – znajomości kontekstu. Niemniej ich znajomość, dla każdego kinomana, nie tylko tego, który chce znaleźć fajne filmy na wieczór, jest niemalże obowiązkowa.

Podobnie jak, nieco mniej znany szerszej publiczności drugiej dekady XX wieku, Włoch, Michelangelo Antonioni. Jego produkcje, niektóre utrzymane w czarno-białej stylistyce noir, stały się kanoniczne nie tylko dla kina europejskiego lat 50 i 60-tych. Warto choćby sięgnąć po Powiększenie, Czerwoną Pustynię czy tryptyk Przygoda-Noc-Zaćmienie, by zobaczyć, coś nieco odmiennego od dzisiejszej popcornowej, amerykańskiej masowej produkcji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here